Problematyczna korespondencja z CEODG – pod lupą prawnika

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej zwykle wymaga dobrego przygotowania, rzetelnego biznesplanu, wysokiej staranności oraz odwagi w podejmowaniu decyzji.

Jak pokazuje praktyka, cechą bardzo pożądaną jest także czujność. Ta ostatnia jest poddawana niestety licznym próbom.

Do skrzynek pocztowych przedsiębiorców działających w Toruniu trafiły w ostatnim okresie wezwania oznaczone logiem „CEODG”. Sprawa była już szeroko komentowana w sieci. Przypomnijmy – na adres wielu osób trafiają pisma zbudowane na wzór urzędowych. Skłaniają one przedsiębiorców do dokonywania opłaty za wpis do rejestru na podany rachunek bankowy. Odbiorca pisma, po wstępnej lekturze może sądzić, że wezwanie ma charakter publicznoprawny, a płatność obowiązkowa. Tymczasem tego rodzaju korespondencja pochodzi od podmiotów całkowicie prywatnych, nastawionych na zysk, nie jest przy tym w żaden sposób wiążąca.

W ostatnim okresie dostrzec można zmianę metody działania. Pisma nie trafiają wyłącznie do świeżo upieczonych firm, zakres adresatów znacznie poszerzył się. Warto przy tej okazji raz przyjrzeć się sprawie.

Z kim mamy do czynienia?

Zacznijmy od podstaw. Nadawcą pisma jest bliżej nieokreślony podmiot o nazwie „CEODG Centralna Ewidencja o Działalności Gospodarczej” z siedzibą w Warszawie, Al. Jerozolimskie 81. W piśmie wysyłanym do przedsiębiorców brak jest danych bliżej identyfikujących. W szczególności brak jest wzmianki o formie prawnej tego podmiotu.

W analizowanym piśmie zawarte jest jednak odniesienie do strony internetowej www.ceodg. pl. Niestety, ku wielkiemu rozczarowaniu, zakładki „Kontakt” oraz „O nas” pozostają nieaktywne. Bliższa analiza treści serwisu prowadzi jednak do wniosku, że nadawcą problematycznych przesyłek jest prywatna spółka działająca pod nazwą Centralna Ewidencja o Działalności Gospodarczej sp. z o.o. W dostępnym na stronie regulaminie możemy dowiedzieć się, że „CEODG” jest elektronicznym katalogiem przedsiębiorców.

Już na pierwszy rzut widać więc zbieżność z nazwą oficjalnego spisu przedsiębiorców, prowadzonego w systemie teleinformatycznym przez ministra właściwego do spraw gospodarki (Centralną Ewidencją i Informacją o Działalności Gospodarczej – w skrócie CEIDG).

Tych nazw i spisów nie można ze sobą w żaden sposób utożsamiać.

Ocena prawna

Kierowane do przedsiębiorców pismo, skonstruowane jest w bardzo przemyślany sposób. Należy oddać, że nie odnajdziemy w nim informacji nieprawdziwych. Znajdziemy natomiast szereg technik, które mogą wywołać u odbiorcy przekonanie, że ma do czynienia z pismem urzędowym, oficjalnym, którego nie może zignorować.

Nie można mieć wątpliwości, że poprzez:

– odpowiednią szatę graficzną (logotyp, pieczątki),

– stosowny rozkład treści,

– powołanie sygnatury,

– podsumowywanie niemal każdego zdania przytoczeniem podstawy prawnej,

– określenie terminu zapłaty

u odbiorcy może powstać przekonanie, że jest z mocy samego prawa zobowiązany do zapłaty określonej kwoty.

Jak to wygląda okiem prawnika? Aby raz na zawsze rozwiać towarzyszące tej korespondencji wątpliwości, przyjrzyjmy się jej punkt po punkcie.

Po pierwsze, w dalszym ciągu przedsiębiorcy otrzymują analizowane pismo dosłownie kilka dni po założeniu firmy. Wzmacnia to w nich przekonanie, że pismo ma charakter urzędowy. Jeden z moich klientów z Torunia nie dowierzał, że prywatna spółka tak szybko mogła wejść w posiadanie informacji o tym, że założył działalność. Z tej przyczyny, w pierwszym odruchu gotów był uznać pismo za urzędowe.

Należy przy tym mieć na względzie, że pierwsze dni funkcjonowania biznesu to czas w którym dopełnia się szeregu formalności (jest to często czas na tak zwane sprawy urzędowe). Łatwo więc o pomyłkę. Nietrudno, by w chwili dekoncentracji uznać analizowane pismo, jako kolejny wymóg do spełnienia.

Co jednak ważne, od pewnego czasu, pisma o bardzo zbliżonej treści wysyłane są także do przedsiębiorców o dłuższym stażu, będących na rynku od wielu lat.

Korespondencja rozpoczyna się wówczas od poważnie brzmiącej informacji, że na podstawie art. 66 ustawy z dnia 19 grudnia 2008 r. o zmianie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej oraz o zmianie niektórych innych ustaw, doszło do przeniesienia naszych danych z rejestru gminnego do CEIDG.

Ta informacja najczęściej jest całkowicie…prawdziwa. Jest jednak dla nas całkowicie neutralna. Z przytoczonego przepisu wynika jedynie tyle, że dane o naszej firmie do końca 2011 r. miały zostać przeniesione z ewidencji gminnej do oficjalnego systemu CEIDG prowadzonego przez ministra. Stało się w to w związku z cyfryzacją i ujednoliceniem spisu przedsiębiorców. Zadanie to było obowiązkiem organów państwa. Proces ten w decydującej mierze już się zakończył. Z punktu widzenia działania naszej firmy nie zmienia się zupełnie nic. W żadnym wypadku, z tego tytułu nie możemy być wzywani do jakichkolwiek opłat.

Idąc dalej, nadawca informuję, że „CEODG” została założona na podstawie art. 2 o swobodzie działalności gospodarczej. Taki zapis może wywoływać wyobrażenie o szczególnym statusie tego podmiotu, jego specjalnej randze. W praktyce, powołanie się na art. 2 tej ustawy oznacza wyłącznie tyle, że podmiot ten został założony tak jak każda inna działalność gospodarcza w tym kraju, według wspólnych dla wszystkich reguł. Dla pełnego obrazu przytoczmy pełną treść tego przepisu:

Art. 2 Działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż, a także działalność zawodowa, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły.

Pismo wieńczy adnotacja, że wpis do CEODG nie podlega opłacie skarbowej. Nie jest to jednak informacja zbyt cenna. Brak jest bowiem jakichkolwiek podstaw, by uważać, że wpis do całkowicie prywatnego, komercyjnego rejestru mógł być taką opłatą obciążony. Tego rodzaju zapis spełnia jednak swą rolę – może wywoływać kolejne już skojarzenia z korespondencją kierowaną przez urzędy.

Podsumowanie

Reasumując, pisma opracowane według przedstawionego schematu należy traktować wyłącznie jako ofertę zawarcia płatnej umowy – wpisu do całkowicie prywatnego, nieobowiązkowego rejestru firm. Przy wszelkich tego rodzaju przesyłkach zalecam ostrożność i wnikliwą lekturę. Pamiętajmy, że wszelkie czynności związane z wpisem do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) – prowadzonej przez Ministra Rozwoju są bezpłatne.

Zachęcam do przesyłania informacji o innych przypadkach pism, które wzbudziły Państwa wątpliwości.

Porady prawne – czy naprawdę potrzebujemy pomocy specjalisty?

Porady prawne – czy naprawdę potrzebujemy pomocy specjalisty?

Można spotkać się z poglądem, że pomoc prawnika potrzebna jest tylko w wysoce skomplikowanych sprawach. Część osób wyznaje przy tym zasadę, że wszystko można znaleźć w Internecie, zaś do specjalisty warto się zwrócić dopiero wówczas, gdy efekt naszych działań nie jest satysfakcjonujący, lub np. gdy przestajemy sobie samodzielnie radzić w procesie.

Czy takie podejście jest rzeczywiście jest trafne?

Moje doświadczenie wskazuje, że faktycznie istnieją sprawy, z którymi na pierwszy rzut oka niemal każdy powinien poradzić sobie w pojedynkę, np. sprawa o zapłatę bezspornej dotąd należności.

Jednak w tym miejscu wskazać należy na pewne niebezpieczeństwo. Nasza ocena, że sprawa jest prosta i nie ma żadnych zagrożeń, wcale nie musi być właściwa i obiektywna.

Klarowny z pozoru stan faktyczny może np. skrywać problemy. Może się np. okazać, że nasz kontrahent jest nierzetelny, zaprzeczy naszym słusznym twierdzeniom (np. stwierdzi, że wcale nie wykonaliśmy na jego rzecz usługi), a dodatkowo będzie przedłużał postępowanie, by w tym czasie ukryć swój majątek.

Dobry prawnik uchwyci opisane ryzyko i wprowadzi w życie środki zapobiegawcze (np. sformułuje dalej idące wnioski dowodowe odpierając twierdzenia kontrahenta, wykaże przed sądem, że druga strona działa na zwłokę, a przy tym doprowadzi do zabezpieczenia roszczenia).

Co ważne, rzetelny radca prawny czy też adwokat nie będzie tych problemów sztucznie generował, by przywiązać do siebie klienta. Takie działanie byłoby bowiem niezwykle krótkowzroczne i szkodliwe.

Osobiście przestrzegałbym również przed podejściem – „złożę pozew tak, jak mi się wydaje, a jeśli pojawią się problemy to wówczas poszukam prawnika”. Niestety, popełnione na wstępie błędy (np. wskazanie niewłaściwej podstawy żądania, wadliwe oznaczenie strony pozwanej, uchybiony termin) okazują się być niezwykle trudne do naprawienia.

Powracamy więc do głównego pytania – czy prawnik naprawdę jest nam potrzebny, czy faktycznie powinniśmy sięgać po porady prawne?

Odpowiadając na powyższe, musimy się zastanowić, co w istocie zyskujemy powierzając nasz problem profesjonaliście:

– wiedza i doświadczenie – w różnych dziedzinach życia sięgamy po pomoc specjalisty. Oczywiście, w pewnych sprawach jesteśmy w stanie poradzić sobie samodzielnie. Jeśli wyrwiemy gniazdko elektryczne ze ściany, w kilka minut, bez większego ryzyka i specjalistycznych narzędzi zdołamy swój problem naprawić. Jeśli jednak nasz przypadek jest poważniejszy i mamy np. spięcie w instalacji, nie zawahamy się, by zadzwonić po certyfikowanego elektryka, najlepiej z dużą wiedzą i odpowiednim stażem.

Podobne podejście powinniśmy stosować w przypadku problemów prawnych. Warto ufać ludziom specjalizującym się w danej dziedzinie.

– poczucie bezpieczeństwa – dobry prawnik to nie tylko znajomość przepisów i orzeczeń sądowych. Udając się do radcy prawnego możemy liczyć na wysłuchanie naszych problemów. Współpraca z kancelarią daje poczucie, że nie jesteśmy w naszej sprawie osamotnieni.

– odpowiedzialność – Internet pełen jest porad, wskazówek i wzorów. Wiedza ta może być naprawdę przydatna. Na różnych portalach trafić można na materiały naprawdę wysokiej jakości, przygotowane przez fachowców. Niestety, nie ma gwarancji, że dokumenty, wskazówki, po które sięgamy są prawidłowe i pozostały aktualne. W przypadku, gdyby skorzystanie z wyżej wymienionych przyniosło nam szkodę, najczęściej będziemy musieli pogodzić się z tym, że nikt nam jej nie zrekompensuje. Inaczej przedstawia się sprawa, gdy trafiamy do kancelarii. Na mocy zawartej umowy prawnik zobowiązuje się do świadczenia usług najwyższej jakości, do zachowania najdalej idącej staranności. Co ważne, w ramach swojej praktyki, radcowie prawni podlegają obowiązkowemu ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej.

– koszty – to że usługi prawne są za drogie to obecnie mit. Decydując o tym, czy potrzebujemy prawnika powinniśmy raczej odpowiedzieć sobie na pytanie – czy stać nas na to, by w swojej sprawie prawnika nie mieć. Warto pamiętać, że bardzo często, po zakończeniu sprawy istnieje możliwość odzyskania poniesionych wydatków od drugiej strony procesu.

Reasumując, w zdecydowanej większości spraw, konsultacja z prawnikiem wydaje się być rozsądnym krokiem.

Wypadek przy pracy – kiedy możliwe jest dochodzenie odszkodowania od pracodawcy?

Zgodnie z ustawą o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (zwaną ustawą wypadkową), gdy padliśmy ofiarą wypadku przy pracy, stosownie do okoliczności, mamy prawo ubiegać się o świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Zgodnie z ustawą do świadczeń tych zaliczamy:

– zasiłek chorobowy

– świadczenie rehabilitacyjne

– zasiłek wyrównawczy (jeżeli wskutek wypadku wynagrodzenie pracownika uległo zmniejszeniu)

– jednorazowe odszkodowanie (dla ubezpieczonego lub członków rodziny zmarłego ubezpieczonego)

– renta z tytułu niezdolności do pracy (jeżeli pracownik wskutek wypadku stał się niezdolny do pracy)

– renta szkoleniowa (jeżeli wystąpiła celowość przekwalifikowania się)

– renta rodzinna (dla członków rodziny zmarłego)

– dodatek pielęgnacyjny;

– pokrycie kosztów leczenia z zakresu stomatologii i szczepień ochronnych oraz zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne w zakresie określonym ustawą.

 

W praktyce jednak, świadczenia przyznane przez ZUS bardzo często nie przystają do faktycznych rozmiarów poniesionej przez nas szkody.  Naturalny staje się wówczas pytanie – co dalej?

Naturalnym krokiem wydaje się być w takiej sytuacji skierowanie roszczeń względem pracodawcy. Musimy jednak pamiętać o dwóch podstawowych zasadach:

– odpowiedzialność pracodawcy ma charakter wyrównawczy – innymi słowy, w pierwszej kolejności swoje roszczenia powinniśmy sformułować względem ZUS. Dopiero, gdy przyznane kwoty nie zrekompensują nam naszego uszczerbku, może skutecznie dochodzić zapłaty od zakładu pracy;

– odpowiedzialność pracodawcy nie powstaje automatycznie i nie ma charakteru absolutnego!

 

Innymi słowy – nie za każdy wypadek przy pracy pracodawca poniesie odpowiedzialność cywilnoprawną. Aby takowa wystąpiła, muszą być w sposób łączny spełnione następujące warunki:

  1. w wyniku wypadku przy pracy ponieśliśmy szkodę, którą jesteśmy w stanie wykazać. Szkoda może przybrać różne oblicza. Może mieć charakter majątkowy (zniszczona odzież, uszkodzony zegarek itd.) lub niemajątkowy (uszczerbek na zdrowiu fizycznym lub psychicznym).
  2. pomiędzy powstałą szkodą a wypadkiem przy pracy występuje związek przyczynowy (w uproszczeniu – powstała szkoda jest normalnym, typowym i wytłumaczalnym następstwem tego co wydarzyło się w pracy).
  3. pracodawca ponosi odpowiedzialność za powstały wypadek. Ten punkt w praktyce okazuje się być najtrudniejszy, stanowi zarzewie największych sporów. Z czego należy wywodzić odpowiedzialność pracodawcy? Według jakich reguł można ją ustalić?

Po pierwsze, pracodawca może odpowiadać na zasadzie winy. W takim przypadku, należy wykazać, że pracodawca swoim działaniem lub zaniechaniem co najmniej przyczynił się do powstania wypadku. Wina pracodawcy objawia się najczęściej w zaniedbaniach np. brak należytego przeszkolenia personelu, niewyposażenie pracowników w wymagane środki ochronne, skierowanie do pracy przekraczającej możliwości pojedynczej osoby).

Inną opcją jest tzw. odpowiedzialność na zasadzie ryzyka. Zgodnie z polskim prawem, określona kategoria przedsiębiorstw (przedsiębiorstwa wprawiane w ruch za pomocą sił przyrody) ponosi odpowiedzialność obiektywną, niezależną od tego czy wystąpiła wina. Do grupy takich przedsiębiorstw zaliczyć można zwykle m.in. huty, zakłady energetyczne, gazownicze, lotnisko czy przedsiębiorstwo transportowe.

Odpowiedzialność ta, oparta jest na założeniu, że już samo działanie takiego zakładu powoduje istotne niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody.

W przypadku tego reżimu, to na pracodawcy ciąży obowiązek wykazania, że nie ponosi odpowiedzialności za dany wypadek. Dochodzi więc do zmiany ciężaru dowodzenia. To nie pracownik udowadnia winę zakładu pracy, lecz pracodawca musi wykazać, że do zdarzenia doszło z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, czy też ze względu na działanie siły wyższej.

 

Reasumując, każdy przypadek wymaga indywidualnego potraktowania i realnej oceny szans.

Warto dodać, iż współcześnie, skierowanie roszczeń do pracodawcy, wcale nie musi być traktowane jako afront, czy też źródło przyszłych poważniejszych konfliktów z szefostwem. Co raz więcej przedsiębiorstw posiada bowiem specjalnie wykupione ubezpieczenia. W takiej sytuacji, w zastępstwie pracodawcy, wypłaty należnego odszkodowania czy też zadośćuczynienia dokonuje ubezpieczyciel.

 

Jak nie wpaść w pułapkę internetowych zakupów?

Czyli kilka słów o Programie Ochrony Kupujących Allegro.pl

Pracodawca nie chce podpisać obiecanej umowy o pracę. Co robić?

Umów należy dotrzymywać – czyli co zrobić, gdy pracodawca nie chce podpisać obiecanej umowy o pracę?

Pracownik sklepu ukradł jej telefon. Jest oburzona reakcją w markecie

W ostatnich dniach, jedna z Czytelniczek poinformowała nas o bardzo przykrym zdarzeniu, które dotknęło ją w jednym z toruńskich marketów. Otóż, gdy znajdowała się przy kasie, została okradziona przez pracownika (kasjera – sprzedawcę).

Nie miał firmy, ale ogromne długi. Ogłosił upadłość. To oznaczało…

Przedsiębiorcy (np. spółki, osoby prowadzące działalność gospodarczą pod własnym nazwiskiem) w określonych prawem przypadkach mają prawo ogłosić upadłość. Co to oznacza w praktyce?

Czy wiesz, że za spóźnienie pociągu należy ci się…

Poprawa infrastruktury, modernizacja taboru, informatyzacja usług. To przykłady pozytywnych zmian, jakie w ostatnich latach można było zaobserwować na polskiej kolei. Pomimo tego, na lokalnych dworcach nadal często słychać znany, niekoniecznie lubiany komunikat: “Za opóźnienie przepraszamy. Jednocześnie informujemy, że wielkość opóźnienia może ulec zmianie”.

Dzień dobry!

Drodzy Goście,

mam przyjemność powitać Was na moim blogu. W kolejnych wpisach znajdziecie szereg praktycznych informacji, porad i ciekawostek prawnych dotyczących różnych aspektów codziennego życia.

W domu, w pracy, w samochodzie, na zakupach, w banku – czy tego chcemy czy nie, we wszystkich tych miejscach, we wszystkich sferach naszego zwykłego funkcjonowania jesteśmy podmiotami licznych praw i obowiązków (mówiąc wprost – tych drugich jest zwykle zdecydowanie więcej).

Pragnę, by niniejszy blog stał się dla Was praktycznym przewodnikiem po meandrach prawa, pierwszą pomocą w chwilach zwątpienia.

Gorąco liczę, że będziemy się tu często spotykać.

M.C.